a

Subiektywnie o kulinarnym Sopocie i Gdańsku

15

Mam ogromny sentyment do polskiego morza, zarówno w pogodę jak i nie. Wiele jest tam wspomnień, tych jeszcze niepoważnych i innych wydawałoby się tak wiele znaczących. Ktoś znów chciał zobaczyć morze, inny ktoś chciał je dopiero poznać.
W taką podróż nie można jechać nieprzygotowanym. Jedni wiedzą gdzie i co zwiedzać, inni gdzie koniecznie pójść zjeść. Rzecz jasna, iż na tak krótki jak nasz wypad, można wybrać kilka tylko miejsc, więc mamy nadzieję, iż bedą one idealne, a przynajmniej wzorowe.

16

Prawie prosto z pociągu wybieramy się na obiad do Restauracji Bocian Morski w Sopocie. Miejsce bardzo przyjemne, nieco oddalone od gwaru głównej ulicy Sopotu. Bardzo głodni prosimy o jakąś małą przystawkę. Dostajemy chleb z oliwą. Wybieramy sandacza na ziemniaczano-bazyliowym puree, pieczoną w całości rybę dnia (pstrąg), pierogi z kaczką oraz wino w karafce.

Pierogi wyśmienite, pstrąg genialny, tylko mój sandacz delikatnie za słony. Na deser, choć propozycje uprzejmej pani kelnerki brzmią bardzo zachęcająco, nie ma już miejsca, ale na pyszne espresso jeszcze tak. Ogromnym błędem było nie poproszenie o kartę deserów, ale o tym za chwilę. Brak serwetek przy posiłku, podano nam tylko papierowe na nasza prośbę, nie może popsuć nam pierwszego wrażenia o tym miejscu. Już wiemy, że tu wrócimy przed powrotem.

Jak dla mnie okazało się, że niestety…

Tymczasem na słodką i długo oczekiwaną ucztę wybieramy się do UMAM patisserie. Wystrój okazał się tam raczej zbyt minimalny jak na moje upodobania, za to już asortyment spełnia całkowicie nasze oczekiwania. Krzysztof Ilnicki, współwłaściciel i szef pracowni tworzy tu ciastka o różnorodnych teksturach dbając o ich aspekt wizualny. Trudno było się nam zdecydować, które ciastko najbardziej nam smakowało. Czy tarta cytrynowa, mango z marakują, arabika (espresso/mleczna czekolada/mascarpone) czy, w końcu orzech z mleczną czekoladą i owocami leśnymi. Każdy miał swojego faworyta. Dla wszystkich pasjonatów cukiernictwa i wielbicieli słodyczy, jest to miejsce koniecznie do odwiedzenia.

UMAM patisserie
Hemara 2
80-280 Gdańsk

Po pierwszych wrażeniach kulinarnych mamy bardzo wysokie oczekiwania wobec kolejnego miejsca, na które padł nasz wybór. Restauracja Targ Rybny – Fishmarkt w Gdańsku. Wystrój bardzo przyjemny, przypominający mi uroczą restaurację we włoskim Cesenatico. Znów zamawiamy chleb na przystawkę. Dostajemy dwie porcje zamiast jednej. Zamawiamy polędwicę cielęcą na warzywach oraz dorsza na dwa różne sposoby. Oczywiście również wino w karafce.

Wszystko niby poprawnie, może jedynie mieliśmy zastrzeżenie do mięsa, którego smak był bez charakteru oraz nawet tam pojawiającej się cytryny, ale miejsce to nie wywarło na nas wrażenia, po którym chcielibyśmy tam wrócić.

Restauracja Targ Rybny – Fishmarkt
Targ Rybny 6C
80-838 Gdańsk

Na koniec kawa w Drukarnia Café. Bardzo ciekawy wystrój wnętrz. Mieliśmy wrażenie, jakbyśmy ze starego rynku w Gdańsku przenieśli się do jednej z londyńskich kafejek. Przemiła obsługa, która więcej niż chętnie opowiada o różnych dostępnych u nich rodzajach kawy. Serdecznie polecam.

Drukarnia Café
ul. Mariacka 36
80-833 Gdańsk

17

Jak już pisałam na początku, wracamy na obiad do Restauracji Bocian Morski, bierzemy dwa razy rybę dnia, znów pstrąg i wydawałoby się, że idealnie po wrażeniach z poprzedniej wizyty, oraz polędwicę wołową z kopytkami. Ryba dziś już lekko gorzkawa od nadmiaru cytryny, nie ma tymianku, jak poprzednio. Moja ryba ma biały kolor, a druga delikatnie różowy. Pozostawiam to bez komentarza. Podane mięso jest twarde i zbyt wypieczone, że ani śladu o kopytkach nie wspomnę. Nikt nas nawet nie uprzedził o zmianie zamówienia. Trudno. Spieszymy sie na pociąg, ale od ostatniego razu jeszcze pozostał mi niedosyt deseru. Bez zerknięcia, jak sie okaże o zgrozo, na kartę zamawiamy dwie bazyliowo limonkowe panny cotty i trzy kawy espresso.

1

Po pierwszym kęsie deseru moja siostra go odstawia, ja się jeszcze nie poddaję, próbuję znaleźć w nim jakieś zalety. Kwaśny sos z owoców leśnych, mdła panna cotta o smaku samej bazylii i stanowczo za twarda konsystencja plus truskawka i jeszcze raz listek bazylii. Żadnej pełni smaku. Ciekawej struktury i wrażenia zamkniętej całości smakowej deseru. Nieciekawie. Za to bardzo ciekawa jest jego cena bo, aż o zgrozo 26 złotych. Na jakiej bazie został wyceniony ten produkt zastanawiam sie do dzisiaj. Nie musze chyba pisać jakie ostateczne wrażenie pozostawiło mi to miejsce.

Restauracja Bocian Morski
ul. Pułaskiego 19/1
81-762 Sopot

3 comments

  1. Przepiękne zdjęcia, aż chce się to wszysko zjeść!!!

    http://www.ladyagat.com

  2. Te słodkie kuleczki wyglądają uroczo 🙂
    Zajrzyj przy okazji do Szafarni 10 (Gdańsk), ciekawa jestem Twojego zdania nt tej kuchni i wystroju 🙂
    Mi rybka bardzo smakowała.

    1. Dzięki, jak tylko będę w okolicy to zajrzę. 😉

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *